<title_newspaper="Gromada  Rolnik Polski"> 
<title_article="Najbardziej zmieni si czowiek">
<author_1="Jzef Szczypek">
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-07-22"> 
<month="07"> 
<period="w3"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">
OBECNIE, w dziesitym roku Polski Ludowej, gdy mwimy o podniesieniu stopy 
yciowej, o obnice cen, o zwikszeniu zaopatrzenia w GS. to jest to dla 
ludzi pracy wsi nic nadzwyczajnego. Kady z ciekawoci czyta i sucha 
przez radio, ale nic jak o jakiej nowoci, lecz zwyczajnie. e tak ma by, 
bo tak by powinno i tak by musi, bo Polska Ludowa ma w programie planu 
6-letniego podniesienie dobrobytu mas pracujcych miast i wsi.
Co wpyno na to,  e ludzie z wiar patrz w przyszo? To troska Rzdu 
i Partii o czowieka pracy! Za sanacji chop by zapomniany, opuszczony, 
chodzi w ubraniu samodziaowym, nie mia w yciu duych
wymaga, by chleb 
to dobrze, nie byo to cierpia i zadowala si kartoflami lub kapust. 
Dzieci  co ogon
krowi to pastuch, ojciec nie troszczy si o szko, o 
ubranie, o obuwie, w zimie na piecu, w lecie nie trza bo
ciepo, reszt 
dzieci posyao si na sub za marne wynagrodzenie. Bya ciemnota i nie 
byo wymaga. Kto
tam myla o tuszczu, o misie, o biaym chlebie, kto 
myla o piknej sukni, ubraniu, obuwiu, krawacie?
Na wsi tego nie byo. 
Miso chop biedny zjad jak musia dorn, czsto dopiero jak zachorowa, 
to ona
zarna mu kurk na ros, bo na doktora nie mg sobie pozwoli, 
bo i skd! Biedny y i umiera bez leczenia. Lekarzem by ksidz, co mu 
dawa ostatnie pocieszenie, e bdzie mu lepiej w niebie; czsto jaki 
znachor lub znachorka przyspieszyli mu mier i raj w niebie. Kobiety byy 
jak w jarzmie  bez wypoczynku, bez rozrywki. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
